Jesienny spacer po Ustce.

Sztorm w obiektywie Huberta Bierndgarskiego.
Sztorm w obiektywie Huberta Bierndgarskiego.

Szczęściarze, którzy teraz wynajmują pokoje w Ustce mogą cieszyć się już inną od letniej scenerią.  Nadchodzi jesień. Liście pożółkły i poczerwieniały, nabierając barw pastelowych wiele opadło już na ziemie. Zieleń staje się ciemna, brudna. Barwy mimo wszystko są soczyste.  Noce stają się dłuższe, chłodne. Niebo ma kolor ciemnej szarości.Powietrze nad morzem czyste, ostre, zwierające ogromne ilości jodu, a zarazem przepełnione wielką tęsknotą. Na horyzoncie bezsensowna intensywność pocztówkowo-kiczowatej niebieskości pomieszanej z szarością zatraca się we frapującej mgle. Czasem przepłynie statek w dali, cierpliwie wykorzystując ostatnie promienie dnia...Morze jest wzburzone, jakby obudzone z długiego, letniego snu. Nie nęci, a raczej odstrasza swym wyglądem, odgłosami jakie wydobywają się z jego wnętrza, które przekazują nam fale roztrzaskujące się o piaszczysty brzeg. Załamujące się na drewnianych palach powbijanych w dno i spełniających role falochronu dla plaży. W mym wnętrzu cisza. Oczekiwanie. Wsłuchiwanie się w porywy wichru, obu żywiołów. Wpatruję się w fale, piasek, niebo, próbując zakodować te feerie kolorów, odgłosów na gorsze, tęskne czasy. Gdy zapada wieczór, niebo staje się coraz ciemniejsze, zbierają się coraz większe chmury, w oddali widać błyskawice. Zaczyna padać. Mewy krzyczą skrzeczącymi głosami, siłą wdzierając się do świadomości spacerowiczów, którzy osłonięci tarczami parasoli przepływają promenadą i okolicznymi uliczkami. Kilka postaci widać na usteckim molo. Nie przestaje padać. Krople deszczu są drobne i trochę jakby kłujące, wwiercają się w ubranie, w ciało, nasycone wodą do nieskończoności. Burza powoli ustaje. Już tylko potoki deszczu spływają mi po głowie. Na szczęście mam ze sobą piersiówkę z odrobiną irlandzkiej whiskey. Zgrabiałymi od zimna palcami, mało sprawnymi ruchami odkręcam nakrętkę i przechylam miniaturkę. Poczułem ciepło rozchodzące się od wewnątrz po każdym kawałeczku mego ciała. Powoli nastaje dzień. Z nocy wynurza się zarys usteckiej latarni i uśpionych w porcie kutrów. W oddali słychać warkot samochodu sprzątającego ulice. Ulewa kończy się. Tylko szum jesiennych liści na drzewach jak łopot anielskich skrzydeł trwa, zdawałoby się, że trwać będzie w nieskończoność. I tak minęła noc tęskna, pełna wyobrażeń, wspomnień i skojarzeń. Po takich przeżyciach z lubością, doceniając zalety spokojnego noclegu zakopuję się w pościeli sprawdzając kątem oka, czy w kominku jeszcze ogień skrzy....? :)

Comments: 25 (Discussion closed)
  • #1

    Donka (Friday, 07 October 2011 17:58)

    Ładne... To jest naprawdę ładne... I już na razie więcej słów nie trzeba. Przeczytam sobie jeszcze raz przed snem... i już... Może coś z tych namalowanych słowem widoków przemycę do swoich snów... Dobranoc :)

  • #2

    Tera to Brzoskwinka:) (Saturday, 08 October 2011 01:46)

    To jest piękne,wyobrażam sobie tak jak bym tam była...może dla tego ze takie widoki mam często,lubię morze jesienią w szczególności gdy nastaje noc....jeszcze gdzieniegdzie przebijają się promienie zachodzącego słońca....fale uderzające o brzeg wystukują kojąca ,uspokajającą melodię.............

  • #3

    Ewi (Saturday, 08 October 2011)

    " Jesienny spacer po Ustce "
    Jak to pieknie opisales tak jak bym tam byla
    wspomnienia wrocily
    zeby nie bylo to tak daleko spacerowala bym tam codziennie jak przed laty
    niedlugo sie tam wybieram i obiecalam sobie ze takich spacerow zalicze pare
    natankuje sie tym swiezym i widokiem morza powietrzem do syta :)

  • #4

    Donka (Saturday, 08 October 2011 08:33)

    Tak... Powyższe słowa chyba wszystkim przywołują z pamięci najmilsze wspomnienia. Jeszcze w nocy zajrzałam do tutejszej Galerii, żeby wrócić choć na chwilę do nie tak znowu dawnych, bo tegorocznych, pięknych, tam właśnie spędzonych chwil... dotąd nie byłam nad morzem jesienią, ale domyślam się, że ta pora roku jeszcze bardziej pogłębia nostalgiczny i zarazem żywiołowy nastrój morskiego brzegu - tak, jak to pięknie opisał wyżej autor... :)

    Muszę na przyszłość pamiętać o tej piersiówce... Bo nie uchodzi zobaczyć coś tak urokliwego i na kilka następnych dni paść w piernaty złożona niemocą... ;)

  • #5

    Wylinka morska (Saturday, 08 October 2011 10:46)

    Dopełnił i podaj numer pokoju ;)

    Nadzwyczajna reklama i całość budzi fantastyczne emocje! :)
    Radzę przygotować wszystkie pokoje,będzie tłok :)

  • #6

    zagadka (Saturday, 08 October 2011 11:09)

    moje uznanie dla fotografa...
    super ujęcie chwili :)))

  • #7

    Jula(aniołek) (Sunday, 09 October 2011 16:11)

    A mi jest przykro że nie mogę tam być,poczuć tych kropel jakże pięknie opisanego deszczu.

  • #8

    włóczykij (Monday, 10 October 2011)

    Nic straconego:)Z doświadczenia wiem,że wszystkie drogi prowadzą do Ustki.Nie mieszkam w tym urokliwym miasteczku portowym a a nieraz zdarzało mi się sypiać na tamtejszej plaży w koszach;) wiklinowych

  • #9

    Donka (Monday, 10 October 2011 14:31)

    No jak to na usteckiej plaży w koszach wiklinowych? To zabrakło miejsca w Villi Banita, czy... poszło się nie Tą drogą?... ;))

  • #10

    Jula(aniołek) (Monday, 10 October 2011 16:42)

    Zapewne myśli włóczykija błądziły po falach upojone sporą dawką czegoś mocniejszego i dlatego nie trafił w owym czasie do Villi Banita!:)))
    Niestety jednak nie wszystkie drogi prowadzą do Ustki bo mnie mimo że nie mieszkam aż tak bardzo daleko jeszcze tam nie było.Ale na pewno kuszona takimi opisami kiedyś zajrzę!:))

  • #11

    wylinka morska (Tuesday, 11 October 2011 08:17)

    Nocleg na plaży czy z musu,czy w wyborowym towarzystwie lub z innych ciągot,dostarcza niezapomnianych wrażeń ;)

    "morze niestrudzone
    dzień po dniu
    odbiera słońce plaży
    chcę ją przyodziać
    w swoje objęcia
    podchodzi blisko
    jeszcze bliżej
    i ten krzyk syreny
    rozbłyska jak stres
    na tonącej w mgle
    burcie frachtowca
    mewy strażniczki
    czuwają splątane
    w parabole by rankiem
    znów świt przynieść
    w muśnięciu skrzydeł
    i zawiesić bezpiecznie
    nad wciąż topniejącym
    w jesiennym spacerze
    dywanem plaży"

    :)

  • #12

    Donka (Tuesday, 11 October 2011 12:08)

    Wizja doprawdy wspaniała... Lecz gdy wiklina namoknie, przez szpary w plecionce bezlitosny wiatr nawbija nam wszędzie mokrego i zimnego piasku, a niestrudzony skorek znienacka pacnie nam frontalnie na czoło, to odechce nam się dłuższego nocnego posiedzenia na tym... plażowym dywanie... Zresztą na usteckiej plaży już nie ma wolno stojących koszy wiklinowych - wszystkie są w jasyrze z siedziskiem zapieczętowanym solidną drewnianą dechą z numerem. Można jedynie schować się za takowym koszem z tyłu, ale... nie polecam siedzenia, a tym bardziej leżenia bezpośrednio na piachu w taką noc, o której napisał nam powyżej autor artykułu. Można się nabawić bardzo nieprzyjemnej dolegliwości pt. "hejdomordy" (w medycynie zwane hemoroidami). W czerwcu noce są krótkie i bywają ciepłe - pewnie dlatego autor tak spokojnie wytrwał w kontemplacji morskiego pleneru wspomagając się jedynie resztką whiskey. Jednak sądząc po zakończeniu artykułu i on również jest zwolennikiem... miękkości i ciepełka w bardziej... organoleptycznym wydaniu. I ja również wolę, aby mnie o świcie muskały nieco inne... sploty. Ba! I wtedy nie trzeba żadnego dywanu plaży, żeby stopnieć... ;)

  • #13

    ustka (Tuesday, 11 October 2011 16:36)

    No cóż, nie ja odkryłem starą prawdę, że najlepiej docenia się wygodę i komfort zaznając wcześniej znoju, trudu, przeciwności , chłodu, deszczu, kaprysów czy też anomalii pogodowych. Niejednokrotnie zdarzało mi się sypiać w śpiworach na plaży. Ma to nieodparty urok. :)

  • #14

    monia twardowska (Tuesday, 11 October 2011 17:26)

    .w tęczowych snach... tak pięknie! zatem życzę dobrej nocy**) .jutro napiszę,, :) .w myślach mych.. zatapiam Twoje odczucia... tak pięknie zapisane!:) Tu.. powstał "malowniczy pejzaż Morza-jesieni":) ponieważ stał się przestrzenią Twoich własnych myśli i odczuć, a obrazy powstają z pewnej wewnętrznej potrzeby chęci wyrażenia się .Morze o tej porze roku ma swój urokliwy zimny klimacik, ale dzięki Tobie, Twojej zdolnej duszyczki, zrobiło się tu.. cieplusio:) Bardzo dziękuję:) Pozdrawiam serdecznie*)

  • #15

    Donka (Wednesday, 12 October 2011 06:57)

    Zapewne spanie w śpiworze na plaży może być ciekawym przeżyciem - szczególnie w 2-osobowym. ;)) Jako kobieta nie odważyłabym się w pojedynkę nocować na plaży... Aktualnie chyba jednak już jestem za stara i zbyt... wygodna... nawet na nocowanie na plaży w grupie. Ot, taka proza życia o poranku, jak chociażby łazienka i WC w zasięgu wzroku... TOI TOI tego nie zastąpi... Jedyne, co mogłabym zrobić, to po nocy przespanej, jak Pan Bóg przykazał, po sutym śniadaniu wyruszyć jeszcze nocą na brzeg, aby przywitać świt i wstający nowy dzień... O! To nawet na pewno kiedyś zrobię! :))

    I pozostaje co? Ciepła kołderka i trzask szczap w kominku... Całkiem niezła wizja... chyba... ;))

  • #16

    włóczykij (Wednesday, 12 October 2011 13:04)

    To nie to samo, człowiek głodny, zmarznięty, niewyspany ma wyostrzone zmysły, wiec inaczej odbiera wszystko to co go otacza. Najlepiej wspomina się wschody słońca brane z marszu;)

  • #17

    Donka (Wednesday, 12 October 2011 14:22)

    Tia... Mnie też najbardziej tkwią w pamięci te wrażenia, które były podyktowane sporym stresem, np. samotną wyprawę na Czerwone Wierchy ze starą mapą i jednym pomidorem w chlebaku... ;)
    Jednak przykro mi: wtedy wschód słońca oznaczałby dla mnie przede wszystkim źródło ciepła, wizję śniadania i bezpiecznego snu - bo o niczym innym prawdopodobnie bym wtedy nie marzyła... Trudno kontemplować spokojnie choćby najpiękniejszy widok, skoro kiszki Ci marsza grają, ssanie w żołądku powoduje narastającą zgagę, co chwilę rzucasz się do nóg, które przeszywa ból powodowany kurczami z zimna (nawet papierosa nie możesz przypalić, bo palce masz sztywne, sine, a wiatr-złośliwiec zdmuchuje nietrwały płomień damskiej zapalniczki), a na domiar złego powieki robią swoje i uparcie opadają póki co do połowy ócz, toteż widzisz tylko połowę otoczenia i jakoby przez mgłę, bo pod wpływem promieni słonecznych robi Ci się nieco cieplej i... potworna senność Cię zwyczajnie ogłusza... ;)
    Chyba żeś tak wytrwały, że... przez całą noc maszerowałeś brzegiem w wełnianym swetrze i sztormiaku - jesienią to oznaczałoby ok. 12-godzinną marszrutę, czyli po 6 w te i nazad. To ja odpadam w przedbiegach. W razie co nastawię sobie budzik na 4 rano i spokojnie będę na miejscu we właściwym czasie. A może - jak będę miała przypływ ludzkich uczuć - uprzejmie doniosę tym kochającym mocne wrażenia chodziarzom jakąś kanapkę i termos z gorącą herbatą z rumem... ;)))

  • #18

    Wylinka morska (Wednesday, 12 October 2011 14:58)

    A ja urzeknę ich moim śpiewem i zapragną kąpieli morskich ;)

  • #19

    Donka (Thursday, 13 October 2011 04:43)

    Wszyscy? I kobitki też? Przyznasz, że jak na syrenę, to nieco specyficzna dwoistość... ;)
    A to zakładamy nowy klub koedukacyjny: "Morsy z Villi Banita"? ;))

  • #20

    Wylinka morska (Friday, 14 October 2011 05:57)

    A gdzież w tej dwoistości celu szukać,jak nie w rywalizacji ;)
    Podczas pełni tracę nad mocami kontrolę ;))

    Dobry pomysł z tym klubem,wszyscy dbają dziś więcej o swe ciało i zdrowie,więc zapraszamy panie i panowie :))

    Proponuję poćwiczyć z kostką lodu na języku... ;)

  • #21

    włóczykij (Friday, 14 October 2011 09:13)

    Tylko niech zostanie trochę tego lodu do drinków!;)

  • #22

    Donka (Friday, 14 October 2011)

    Ja zacznę ćwiczyć już od dzisiaj. Na szczęście zamierzam mało gadać. :)
    A o dostateczną ilość lodu niechże zadba ten, kto ma stały dostęp do kuchni w Villi Banita... ;)

  • #23

    włóczykij (Sunday, 16 October 2011 04:58)

    Z tego co wyczytałem,to kuchnie są ogólnodostępne,lodówki również.Natomiast odległość 1000 metrów sprawia,że lód morski w miesiącach zimowych może być stałą rezerwą strategiczną;))

  • #24

    Wylinka morska (Friday, 21 October 2011 06:50)

    Do drinków to fajne takie zimne naczynia w sam raz,ogólnie dostępność wszystkim pasuje :)
    Wolałabym jednak poczuć w korytarzu zapach obiadu napalonej kucharki ;))
    Na przykład taki placek po cygańsku czy łagodniejszy gotowany łosoś w sosie koperkowym lub cytrynowym :)))

  • #25

    Wylinka morska (Friday, 21 October 2011 06:57)

    No no,spacer po plaży i poczęstunek ciepłej wędzonej fląderki posypanej solą,doświadczyłam tego w zeszłym tygodniu.
    Łapcie takie chwile,bo idą mrozy,ponoć pszczoły zabezpieczają się potrójnym wejściem :)

Polecamy:

Zachód słońca na plaży w Ustce.
Zachód słońca na plaży w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Przestronne wnętrza Villi Banita.
Przestronne wnętrza Villi Banita.

Idąc w sukurs oczekiwaniom Państwa co do poznania miejsca do którego planujecie przyjazd na urlop, wczasy, czy też weekendowy wypad,  przedstawiamy wirtualnie pokoje w Ustce, uzdrowisko Ustka i miasto Słupsk. Mamy wielką nadzieję, że ten krótki spacer  przedstawi noclegi w Ustce jako atrakcyjną formę spędzenia czasu wolnego i jeszcze bardziej zachęci do odwiedzenia tej urokliwej i pełnej interesujących a zarazem cudownych miejsc krainy. 

Biesiadne miejsce.
Biesiadne miejsce.
Wybierając noclegi Ustka wybierz pensjonat Villa Banita w Ustce.
Ekskluzywne leżaki dostępne są dla gości naszego pensjonatu. Noclegi Ustka.
Kochamy kwiaty.
Kochamy kwiaty.
Ogólnodostępny grill.
Ogólnodostępny grill.
Kwiaty to to co kochamy!
Banitowy eksponat tworzący klimat noclegów w Ustce..
Noclegi w Ustce oferuje Pensjonat Villa Banita.
Pokoje w Ustce w Villi Banita.
Dzieci musza mieć się gdzie bawić podczas wynajmowania noclegów w Ustce.
Plac zabaw dla dzieci. Noclegi Ustka w pensjonacie Villa Banita.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Na wczasach a jak w domu.
Ukwiecona posesja pensjonatu Villa Banita. Noclegi Ustka.
Domek zabawowy dla dzieci.
Dla osób z małymi dziećmi wynajmujących noclegi w pensjonacie Villa Banita w Ustce mamy przygotowany plac zabaw dla ich pociech.
Dywan ze stokrotek w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Stokrotki polubiły pokoje w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Piękno morza.
Piękno morza.
Widok z plaży zachodniej.
Widok z plaży zachodniej.