Ekolodzy, to ludzie nam wrodzy?

Panoszą się w Polsce cztery siły zorganizowane przeciw naszej radości życia: różnego rodzaju wyłudzacze, złodzieje samochodów, fanatycy religijni i maniacy ekologiczni. Ci ostatni dokonali pomieszania pojęć. Ekolodzy to minimalna mniejszość terroryzująca poważną większość. Większość, niestety, daje się zaś terroryzować, nawet popiera poczynania sprzeczne z jej interesami i co więcej ­ wygodą. Znanym trickiem, który ekologom zapewnia przewagę, jest tworzenie przez nich wrażenia świętości. Przyroda to sacrum, a jego obrońcy mają świętą rację. Zieloni postawili na głowie pojęcie środowiska naturalnego człowieka, a z nietkniętej  przyrody uczynili tabu, którego nikt nie ośmiela się intelektualnie,a tym bardziej fizycznie naruszać. A już na pewno nie odważamy się kopnąć w du*ę tych szalbierzy. Władz państwowych wszelkiej orientacji strach ten dotyczy też, niestety. A przecież chroniąc nieskażone cywilizacją miejsca powinni propagować obcowanie z naturą poprzez ogólną dostępność parków krajobrazowych, rezerwatów przyrody. Uczyć w ten sposób szacunku ludzi dla natury, której zawdzięczamy nasze istnienie i dzięki której możemy wypoczywać ciesząc się zdrowiem i podziwiając jej cuda. Zamiast zakazów wstępu w miejsca ostoi przyrody sprzed tysięcy lat powinno się bardziej zwrócić uwagę na zabezpieczenie tych miejsc przed bezmyślną dewastacja, którą na pewno nie jest wstęp ludzi ciekawych i żądnych obcowania z naszym naturalnym środowiskiem sprzed lat. Ekolodzy  tę przyrodę starają się odgrodzić od człowieka, uczynić ją nieprzystępną wtedy, kiedy człowiek zapragnie opuścić  swe środowisko naturalne obecnie. Czyli zamienić gwarne, pachnące benzyną, dymem, frytkami i asfaltem ulice, bary nadmuchane dymem tytoniowym, przegryzającym się pięknie z aromatem wódki i piwa, mieszkania tworzące amalgamat dźwięku telewizyjnego, ulicznego i odgłosów wydawanych przez sąsiadów, klimatyzację na środowisku obce mu, egzotyczne, ­ bo na naturalne środowisko krów, kur, górali, owiec, marynarzy, kozic lub ryb przesyconym jodem i ­spędzić tam urlop albo weekend. Przypomnieć sobie naturalny powiew życia, spędzić nocleg na łonie natury, spacerować przy poświacie księżyca brzegiem morza do brzasku, zachłystywać się rześką bryzą morską, przemierzać bezdroża ruchomych wydm w poszukiwaniu znaków istnienia tam przyrody, leniuchować w promieniach słońca na bezkresnej plaży, zażywać kąpieli morskich, podziwiać takie dziwa natury jak wydmowe sosny z pożółkłymi igłami z powodu jej niedożywienia, honkenie piaskową, rukwiel nadmorską, piękny mikołajek nadmorski, piaskownicę zwyczajną, kocankę piaskową, jastrzębiec baldaszkowy, fiołek nadmorski, chrobotek, wrzos zwyczajny, borówkę brusznicę, tajężę jednostronną, śmiałka pogiętego, gruszyczkę, zimozióła północnego, liczne mchy i porosty.To wszystko, to piękno jest po to aby je podziwiać! Nie, nie z ilustracji czy też ekranu telewizora a własnie poprzez świadome obcowanie ze światem flory oraz fauny. Tak samo jak bezowocnymi i z pryzmatu czasu bezsensownymi okazały się hasła nawołujące za PRL-u do niedeptania trawników, tak też obecnie olbrzymim nieporozumieniem jest odgradzać ludzkość od tych wszystkich cud i cudeniek murem zakazów, czyli otaczać prewencją przed wyimaginowanym złem widzianym w każdym z nas. Wystarczy tylko założyć, że turysta z założenia to nie prymitywny wandal chcący za  wszelką cenę wyszumieć się w czasie urlopu i zniszczyć wszystko w zasięgu jego wzroku a wykształconym, cywilizowanym, świadomym ogniwem tego wszystkiego co nas otacza a nie zostało wytworzone przez cywilizację. :)

Comments: 5 (Discussion closed)
  • #1

    zagadka (Sunday, 18 September 2011 12:34)

    Mieszkałam w lesie przez kilka ładnych lat i niestety.... Przyznaję rację ekologom :(
    Wielkomiejscy turyści, a zwłaszcza grzybiarze, to jednak wandale w pełnym tego słowa znaczeniu w co najmniej 80% !!!
    Mało, że wjeżdżają w samo serce lasu, bo im spacerować się nie chce, to jeszcze zostawiają po sobie prawdziwe śmietnisko...
    Na domiar złego nie liczą się z łatwopalną ściółką leśną, więc palą gdzie popadnie, a rozpalając ogniska nie zwracają uwagi na odpowiednią odległość od drzew i nie zabezpieczają paleniska....
    Przykładów mogłabym jeszcze mnożyć dużo, ale kto weźmie to do siebie i wyciągnie odpowiednie wnioski ???
    Przecież ONI i tak nie myślą przyszłościowo, tylko egoistycznie żyją obecną chwilą...

  • #2

    Justyna K. (Sunday, 18 September 2011 13:05)

    A mi się nasuwa jedna myśl - dość uniwersalna w swej wypowiedzi - PRZESADA nie sprawdza się w żadnej dziedzinie.Warto poskromić emocje i znaleźć rozsądne rozwiązanie, gdzie przyroda pozostanie przyrodą a ludzie ludźmi.UDA SIĘ. :)

  • #3

    Tera to Brzoskwinka :) (Sunday, 18 September 2011 16:34)

    A więc tak..wkurza mnie burdel w lesie to fakt...plaża obsypana petami,zużytymi gumami i puszkami po browarach tez...BARDZO!!!!
    Ale dawniej nie było ekologów i innych....w sumie nic nie było i się jakoś żyło;)
    Stary klon na moim podwórku z młodości(było to lat ze 100 temu) do tej pory jest,tryska życiem:) bez pomocy ekologów :)
    Ja żyję chociaż w/g tego co jem i jak to jest szkodliwe lub z czego się składa, to już dawno powinnam zejść ;)
    Więc chyba dupa cała ta ekologia ;)

  • #4

    ADA (Thursday, 22 September 2011 10:50)

    Gdyby kazdy mial troche przyslowiowego oleju w glowie, to ekolodzy, by nie musieli interweniowac, ale co tu duzo mowic, Ja segreguje w domu odpady, ktore powinny byc poddane recyklingowi, a potem i tak one laduja na jednym wielkim śmietniku.

  • #5

    Jula(aniołek) (Thursday, 22 September 2011 16:47)

    Czy dlatego że inni niszczą ja też nie będę dbać o otaczającą mnie przyrodę?Ale jak wyglądałoby nasze życie bez zieleni,bez zwierząt?Dlaczego większość "mieszczuchów" weekendy spędza na wsi?Bo jednak pragniemy i potrzebujemy tego czystego ,świeżego powietrza.Szanuję ekologów za to że przynajmniej próbują bronić tego co nam jeszcze pozostało.Nie mam nic przeciwko cywilizacji.Jest nam potrzebna i pewnie nie potrafilibyśmy już bez niej funkcjonować.Ale nie wycinajmy bez umiaru drzew.Zachowajmy tereny dziewicze!

Polecamy:

Zachód słońca na plaży w Ustce.
Zachód słońca na plaży w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Przestronne wnętrza Villi Banita.
Przestronne wnętrza Villi Banita.

Idąc w sukurs oczekiwaniom Państwa co do poznania miejsca do którego planujecie przyjazd na urlop, wczasy, czy też weekendowy wypad,  przedstawiamy wirtualnie pokoje w Ustce, uzdrowisko Ustka i miasto Słupsk. Mamy wielką nadzieję, że ten krótki spacer  przedstawi noclegi w Ustce jako atrakcyjną formę spędzenia czasu wolnego i jeszcze bardziej zachęci do odwiedzenia tej urokliwej i pełnej interesujących a zarazem cudownych miejsc krainy. 

Biesiadne miejsce.
Biesiadne miejsce.
Wybierając noclegi Ustka wybierz pensjonat Villa Banita w Ustce.
Ekskluzywne leżaki dostępne są dla gości naszego pensjonatu. Noclegi Ustka.
Kochamy kwiaty.
Kochamy kwiaty.
Ogólnodostępny grill.
Ogólnodostępny grill.
Kwiaty to to co kochamy!
Banitowy eksponat tworzący klimat noclegów w Ustce..
Noclegi w Ustce oferuje Pensjonat Villa Banita.
Pokoje w Ustce w Villi Banita.
Dzieci musza mieć się gdzie bawić podczas wynajmowania noclegów w Ustce.
Plac zabaw dla dzieci. Noclegi Ustka w pensjonacie Villa Banita.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Na wczasach a jak w domu.
Ukwiecona posesja pensjonatu Villa Banita. Noclegi Ustka.
Domek zabawowy dla dzieci.
Dla osób z małymi dziećmi wynajmujących noclegi w pensjonacie Villa Banita w Ustce mamy przygotowany plac zabaw dla ich pociech.
Dywan ze stokrotek w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Stokrotki polubiły pokoje w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Piękno morza.
Piękno morza.
Widok z plaży zachodniej.
Widok z plaży zachodniej.